Analiza konkurencji

Chyba każdy inwestor spotkał się przynajmniej raz w swojej karierze z sytuacją, gdy po wysłuchaniu bardzo dobrej prezentacji o zupełnie nowatorskiej aplikacji mobilnej, wyjął z kieszeni własny smartfon i pokazał pomysłodawcom prawie identyczną aplikację od roku dostępną w AppStore. Pomysłodawcy, którzy nie potrafią w takiej sytuacji wymienić konkretnych przewag swojego pomysłu, nie mają szans na dalszy rozwój.

Analiza konkurencji jest jednym z kluczowych elementów dobrego planu biznesowego w każdej branży. Identyfikując grupę docelową i badając jej potrzeby, należy ustalić, z jakich produktów korzystają nasi klienci i dlaczego nie korzystają z tych, które już są dostępne – czy brakuje im określonych funkcjonalności, czy pewne cechy sprawiają, że są one mało funkcjonalne, a może klienci po prostu nie znają tych produktów? Dopiero na podstawie takich informacji możemy zbudować właściwą propozycję wartości: stwierdzić, że nasz produkt działa szybciej, sprawniej, efektywniej od innych rozwiązań – o ile rzeczywiście przetestowaliśmy dostępne rozwiązania lub choćby zapoznaliśmy się z rzetelnymi badaniami na ich temat.

Częstym błędem, jaki popełniają początkujący innowatorzy jest założenie, że ich produkt nie ma konkurencji. Nawet, jeśli wprowadzamy na rynek przełomową innowację technologiczną, to zawsze istnieją rozwiązania alternatywne. Konkurencją dla telefonu stacjonarnego był telegraf, dla lokomotywy parowej powóz konny, a dla samolotu sterowiec. Jeśli nasz produkt rozwiązuje realny problem, to ludzie na pewno już sobie z nim jakoś radzą.

Tworząc startup musicie być świadomi, że ktoś na pewno zidentyfikował już „Waszą” niszę rynkową i prawdopodobnie niejeden startup na świecie pracuje właśnie nad bardzo podobnym rozwiązaniem, a być może podobny produkt już istnieje. Konkurencji nie należy postrzegać jednak jako czegoś złego. W zasadzie o wiele większym powodem do niepokoju jest całkowity brak konkurencji, który może oznaczać, że dany produkt jest niepotrzebny lub skierowany do zbyt małej grupy docelowej.

Paradoksalnie obecność konkurencji jest najlepszym dowodem, że nasze rozwiązanie ma potencjał rynkowy. Jeżeli tworzycie oprogramowanie, skorzystajcie z serwisu Capterra, gdzie można porównać tysiące podobnych aplikacji. Jeśli planujecie wprowadzić na rynek urządzenie codziennego użytku, opiszcie je po angielsku i poszukajcie podobnych na Amazon.

Pamiętajcie, że nie musicie być pierwsi na rynku, aby osiągnąć sukces. Henry Ford zrewolucjonizował rynek motoryzacyjny wprowadzając linię montażową, co jednak nie zapewniło mu globalnej dominacji. Portal społecznościowy Myspace istniał o wiele wcześnie niż powstał Facebook, choć dziś mało kto o nim pamięta. Seve Jobs wcale nie wprowadził na rynek pierwszych smartfonów, ale zrobił to lepiej od innych. O wiele ważniejsze od bycia pierwszym jest wejście na rynek w odpowiednim momencie, posiadanie odpowiedniej strategii marketingowej i oferowanie lepszego produktu.